Porady eksperta gratis - wystarczy zadzwonić lub napisać. Kliknij i już!

Jak przetrwać kryzys cz.II

Nastroje w gospodarce

Konferencja02„Jedyną rzeczą, której powinniśmy się bać, jest sam strach” – powiedział Franklin D. Roosevelt po zaprzysiężeniu w 1933 r. na prezydenta USA. Te słowa pasują do sytuacji w Polsce, jak i wielu innych krajów w Europie. Przeciętni ludzie jeszcze nie odczuwają skutków kryzysu (albo nieznacznie), ale lęk przed nim przybiera rozmiary epidemii. Instytucje finansowe, naciskając na rządy o wsparcie, celowo straszą, że jeśli one runą, to przygniotą wszystkich – zarówno firmy, jak i przeciętnych ludzi. I ten strach się powiększa niczym śniegowa kula. Coraz więcej ludzi zaczyna ulegać panicznemu lękowi przed ryzykownymi decyzjami, nawet jeśli ryzyko jest niewielkie. Wielu nieustannie sprawdza, jaki jest stan ich konta, a część z nich wycofała z banku oszczędności. Wielu poszukuje wśród bliskich i znajomych symptomów kryzysowego stresu, przez co ich samopoczucie jeszcze się pogarsza.

Ludzie boją się nieznanego a rządy wręcz odwrotnie.
Światowi liderzy namawiają do zwiększenia konsumpcji, ciekawe, kto będzie za nich (konsumentów) płacił rachunki i kredyty, szczególnie kiedy zabraknie pracy i środków. Jeśli w USA, mimo wpompowania w rynek ogromnych kwot pieniędzy nic to nie dało i kolejne wielkie firmy padają, dalsze przewidywania, że w Polsce utrzyma się eldorado są mało przekonujące.
„Natomiast większość polskich przedsiębiorców w dalszym ciągu ma opaskę na oczach - ostrzega prezes jednego z dużych banków - Wydaje im się, że kryzys ich nie dotyczy, bo oglądają go w telewizji. Wierzą, że jakoś to będzie. A nie będzie! Cudów nie ma!”.

 A oto wypowiedź amatora-konsumenta, która daje wiele do myślenia:
 „Popyt wewnętrzny w Polsce w ostatnich latach opierał się tylko i wyłącznie o pieniądze wyprodukowane pod kredyty hipoteczne. Ta masa pieniądza rozgrzała nam gospodarkę, która obecnie nastawiona na dużą produkcję wpadła w sidła szybkiego schładzania. Redukcja zatrudnienia, ograniczanie produkcji czy upadki firm to właśnie tego konsekwencja. O popycie możemy mówić tylko wtedy, gdy mamy w ręce pieniądze, które możemy wydać lub je spłacić. Tylko skąd wziąć teraz takich <nadzianych> jak banki już nie rozdają jak jeszcze rok temu? Popyt umiera i ciągnie za sobą całą gospodarkę ... to nie jest teoria, to się dzieje na naszych oczach.”

Nieuchronnie zbliża się fala upadłości firm


To jeszcze nie zawał, ale tu i ówdzie zatory płatnicze przytykają finansowy krwiobieg gospodarki. Są już pierwsze ofiary niewydolności płynności finansowej firm. Znowu robią się zatory w łańcuchach należności finansowych. Dekoniunktura daje już znać o sobie, w niektórych branżach bardzo mocno. Przykładem jest transport, gdzie przepływ należności jest obecnie najmniej drożny. Budownictwo, szczególnie to tworzone przez deweloperów, ma już stan przedzawałowy, niestety dla wielu podwykonawców zatory płatnicze mogące prowadzić nawet do upadłości są już tuż, tuż.
Firma Euler Hermes, ubezpieczyciel należności handlowych, który na bieżąco monitoruje sytuację płatniczą w 60 branżach produkcyjnych oraz w dystrybucji podaje, że tylko 55,8 proc. płatności przewoźnicy regulowali w terminie. To aż o 20 proc. mniej niż przed rokiem.

Branża budowlana ma się źle

Początek 2009 r. przynosi dalsze spadki sprzedaży na rynku pierwotnym, gdyż ciągle przybywa na nim nowych inwestycji (czytaj: mieszkań), rozpoczętych jeszcze przed kryzysem w tej branży - prognozuje  Piotr Krochmal, rzeczoznawca majątkowy i analityk Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości – „Jeśli chodzi o nowe budowy, to deweloperka zapadła w niedźwiedzi sen” Czy na długo? Kto to wie.
Szefowie dużych firm budowlanych jeszcze kilka miesięcy temu wygłaszali optymistyczne prognozy. Dziś mają nietęgie miny, bo rynek zaczął się kurczyć. Czy branży grozi kryzys? Niestety tak!
- Wcześniejsze opinie, że gospodarka polska jest odporna na wpływy zewnętrzne i nie grozi jej kryzys, okazały się nadmiernie optymistyczne - mówiła w czasie niedawnej konferencji Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa prof. Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie, ekspert Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa.
Wielu przedsiębiorców budowlanych jeszcze pamięta kryzys z lat 1999-2003, który najbardziej dotknął duże firmy. Małe radziły sobie lepiej, bo zadowalały się drobnymi zleceniami, np. w mieszkaniówce. Według prof. Bolkowskiej obecnie jest odwrotnie - to duże firmy mogą liczyć na kontrakty infrastrukturalne, dofinansowywane przez fundusze europejskie, zaś małe firmy, zwłaszcza podwykonawcy stracą, gdyż deweloperzy zamrażają inwestycje. - Wprawdzie rentowność w budownictwie wciąż jest relatywnie wysoka, to jednak przybywa firm deficytowych. Już co czwarte z 1674 badanych przedsiębiorstw nie przynosi zysku - poinformowała pani ekspert.
Zdaniem prezesa firmy doradczej Kazimierza Kirejczyka przedsiębiorcy nie mają co liczyć na szybką poprawę koniunktury w budownictwie mieszkaniowym, gdyż banki w dużym stopniu ograniczają akcję kredytową.
Zasadniczo obecny kryzys został spowodowany nadmiernym wzrostem ilości kredytów, w tym wysoce ryzykownym i słabo zabezpieczonym przeszacowanymi nieruchomościami. W Polsce na szczęście nie rozpowszechniły się najbardziej ryzykowne instrumenty finansowe, ale i tak dynamika udzielanych kredytów była 3 razy wyższa niż PKB i oszczędności. Wynikało to głównie z rosnących i w końcu abstrakcyjnie wygórowanych cen nieruchomości, nie odpowiadających ich realnej wartości, nierzadko nakręcanej koniunkturze także przez banki, udzielające kredytów nawet wyższych niż i tak  zawyżona wartość kredytowanej nieruchomości. Można więc spodziewać się spadku cen nieruchomości do poziomu zbliżonego realnej ich wartości, gdyż bańka spekulacyjna definitywnie pękła.

Deweloperzy przestają budować i zwalniają ludzi

Spółki deweloperskie, które skutki kryzysu zaczęły odczuwać już kilka miesięcy temu, redukują zatrudnienie - pisze dziennik "Polska". Problem jest jednak poważniejszy, gdyż pracę stracić może nawet 25 tysięcy osób powiązanych z budownictwem.
CYTAT: „Jestem bardzo <małym> developerem i buduję z własnych środków budynek  z kilkoma prawdziwymi apartamentami (zaawansowanie 75 %) w związku z czym obserwuję postęp prac na budowach konkurencji i co stwierdziłem - spowolnienie prac - obniżkę cen 5-10% a i tak nie ma żadnych nabywców. O nowych inwestycjach nie ma co marzyć. Oferowane mieszkania w cenach mniejszych niż 30 % w stosunku do ceny wyjściowej w inwestycjach z tzw. dziurą w ziemi - nigdy nie powstaną.” Nic dodać, nic ująć.

Co się zmienia?

Koniunktura niestety w wielu przypadkach rozleniwia, promuje bylejakość (bo przecież się sprzedaje), sprawia, że nie do końca lub bardzo mało reagujemy na realne i zmieniające się potrzeby Klienta, stajemy się czasami nawet aroganccy. Wiele firm nie zdaje sobie do końca z tego sprawy, aż przychodzi sądny dzień: dekoniunktura, spadek zamówień, wymagający klient, zatory płatnicze, jednym słowem wielkie spowolnienie. Kryzys często zmienia status quo diametralnie, zawsze przyczynia się do promowania nowej myśli technicznej, lepszej obsługi, pokory.
Firmy rotują handlowców, zawzięcie tną koszty, ale są i takie, dla których jednym ze sposobów na przetrwanie cięższych warunków na rynku jest - jak się okazuje - również dywersyfikacja oferty. Wprowadzane są nowe usługi i produkty, decyduja się na wprowadzenie markowych wyrobów. Tak więc przedsiębiorcy  poprawiają swoją ofertę, doszkalają personel i pojawia się więcej normalności. Czy to źle?

Rada:

Markowe produkty zawsze sprzedają się lepiej, nawet w trudnych czasach. Jeżeli nie mamy marki, może jest to dobry moment żeby ją wykreować, nawet, jeżeli efekt w krótkim okresie będzie mizerny. Przecież po każdej burzy wychodzi słońce, a wtedy…
Zarządzanie działem sprzedaży i marketingu nie polega tylko na wyznaczaniu celów i rozliczaniu handlowców z ich wykonania. To trzymanie ręki na pulsie wszystkiego, co wpływa na wyniki pracy ludzi.

Kto ma powody do obaw?

Firmy, które dostarczają produkty bezpośrednio Klientom są mniej narażone na skutki kryzysu. Większe powody do obaw mają natomiast te firmy produkcyjno-usługowe, które są podwykonawcami i działają na zlecenie dużych firm (np. deweloperów). W tych przypadkach należy spodziewać się spadku liczby zamówień. Żeby przetrwać, takie firmy muszą poszukać kilku mniejszych kontrahentów lub poszerzyć ofertę i zająć się sprzedażą bezpośrednią albo usługami. Średnie firmy, aspirujące do tych dużych a nie będące nimi, z niemarkowymi produktami, słabym marketingiem, są bardzo narażone na spowolnienie czy nawet upadek.

Konkurencja nigdy nie śpi

Na kryzysie niektóre małe zakłady usługowe mogą nawet zyskać (np. szewcy będą mieli więcej pracy, bo ludzie, zamiast kupować nowe buty, będą oszczędzać i naprawiać stare). Specjaliści są zdania, że dla kilkuosobowych przedsiębiorstw to nie kryzys, ale wciąż rosnąca konkurencja jest największym zagrożeniem.
W branży stolarki budowlanej potrzebna jest raczej konsolidacja, konkurencji jest aż nadto.

Małe jest piękne i … bezpieczniejsze


Gdy tylko usłyszałem o kryzysie, wystraszyłem się, że będę musiał dokładać do interesu - mówi pan Zbigniew, właściciel małej firmy.. Eksperci są jednak zdania, że taka sytuacja nie nastąpi. - Małe firmy dostarczają towary i usługi na rynkach lokalnych. Kryzys może je dotknąć dopiero, gdy drastycznie wzrośnie bezrobocie i spadną dochody. A to jest raczej mało realne – tłumaczy pani Małgorzata Krzysztoszek z PKPP Lewiatan. Małych firm nie zje także spłata kredytów, bo drobni rzemieślnicy zwykle przekazują interes z pokolenia na pokolenie i nie są zadłużeni w bankach.

Kiedy można spodziewać się końca kryzysu?
Na to jak i na wiele innych pytań nie ma właściwie żadnej sensownej odpowiedzi. W skrócie: - nieprędko. Procesy ekonomiczne to zazwyczaj długotrwałe zjawiska, tak więc 2009 to może być tylko początek, nie warto czekać, aż sytuacja się poprawi samoistnie , jeżeli sami możemy wpłynąć na jej poprawę.
Nie wcześniej niż za dwa lata - uważają konsultanci. - Ponieważ polskie firmy później się wzięły do redukowania kosztów, restrukturyzacja będzie w nich głębsza i bardziej bolesna niż u ich zachodnich konkurentów. Z badań analityków wynika, że restrukturyzacje w polskich firmach będą trwały nawet 18 miesięcy. Na Zachodzie - o połowę krócej.
Firmy, które przeinwestowały, będą przejmowane przez silniejszych konkurentów.
Cytat „Polskie firmy zbyt późno rozpoczęły redukcję kosztów, dlatego restrukturyzacja u nich będzie dłuższa i boleśniejsza”. I jeszcze jeden cytat:
 „Kryzys to właściwy czas, by zastanowić się, dokąd zmierzamy i do podjęcia decyzji, jakie kroki podjąć, by określony cel osiągnąć. To czas na refleksję, jakie działania mogą wzmocnić pozycję naszej firmy i jakie działania pozwolą na szybki zwrot zainwestowanych środków.”

Infookno.pl pokazuje i proponuje w 21 punktach jak przetrwać kryzys w branży budowlanej , a w naszym przypadku stolarki budowlanej. Musimy działać zdecydowanie, choć rozsądnie i rozważnie. Najlepsi są wśród nas.

Oto nasze rekomendacje, co należy zrobić żeby przetrwać najgorsze i wyjść na swoje:
  1. Realnie oceń sytuację firmy (możliwości, potencjał) i rynku (potrzeby klientów i popyt). Nie ulegaj panice.
  2. Wnikliwie oceń i przeanalizuj sytuację finansową firmy, stosuj krótkie terminy płatności, lub płać gotówką (żądaj rabatów). Windykuj należności.
  3. Szanuj gotówkę, korzystaj mądrze z kredytu kupieckiego, negocjuj indywidualne dostawy.
  4. Płać dostawcom i odbiorcom , nawet jeżeli muszą to być tylko zaliczki.
  5. Sprawdź i przeanalizuj postępy i poczynania konkurencji. Jakie są słabe i mocne strony Twojej firmy i Twojej konkurencji.
  6. Maksymalnie wykorzystuj informacje z rynku, im szybciej tym lepiej (wykorzystaj do tego swoich pracowników w terenie, ale również nie stroń od analiz rynku, ankiet, itp.)
  7. Postaraj się przewidzieć wpływ kryzysu na Twoją firmę. Miej przynajmniej 2 scenariusze działania „na dziś i na jutro”.
  8. Zidentyfikuj “słabe ogniwa” organizacji i sprawdź gdzie są zatory płatnicze, uwolnij energię wśród pracowników.
  9. Zweryfikuj wszystkie plany inwestycyjne. Rozważ plany rozwoju, przejęcia, kooperacji czy połączenia się.
  10. Łącz się w klastry lub kooperuj nawet z konkurencją (współpraca jest konieczna lub nieodzowna). Rozważ udział o w organizacji, która zadba o Twoje interesy.
  11. Określ swoje przywództwo jasno, będzie to na wagę złota dla Twojej firmy.
  12. Lepiej i skuteczniej komunikuj się na każdym szczeblu organizacji.
  13. Przeanalizuj listę płac, nie podejmuj pochopnych decyzji w sprawie redukcji zatrudnienia, szczególnie dotyczy to dobrych, fachowych pracowników.
  14. Monitoruj plany marketingowe i kondycję konkurencji, warto rozważyć możliwość ich przejęcia.
  15. Określ tzw. koszyk kosztów minimum, i koszyk zamówień minimum.
  16. Postaw na jeden flagowy produkt i intensywnie promuj go, nawet jeżeli na razie słabo się sprzedaje.
  17. Reklamuj się z głową, zrezygnuj z najdroższych i mało skutecznych reklam. Unikaj drogich wystaw i prezentacji. Popraw swój PR. Wybierz najskuteczniejsze i najbardziej rozwojowe media. Negocjuj ceny. Sprawdzaj skuteczność. Nie daj się zwieść „renomie” niektórych mediów.
  18. Zamiast obniżać cenę, daj lepszy produkt (lepsza szyba, parapet, więcej komór (PVC), dłuższa gwarancja).
  19. Poszerz ofertę o usługi, np. montaż okien i akcesoriów. Wprowadź produkty komplementarne.
  20. Bądź pierwszy, widoczny, szanuj Klienta i Dostawcę.
  21. Bądź kreatywny i poszukuj nowych innowacyjnych rozwiązań, nie daj się zaskoczyć. Działaj zdecydowanie, ale i rozważnie. Monitoruj wszystkie działania.

Infookno.pl, jedyny, bardzo popularny (ponad 14,000 nowych użytkowników co miesiąc) i skuteczny dla producentów, portal o oknach dla Klienta indywidualnego, proponuje prawdopodobnie najtańszą promocję w Polsce dla tych, którzy produkują i sprzedają  okna dla przysłowiowego „Kowalskiego”. Wpis do bardzo prestiżowego i odwiedzanego Katalogu Firm. My zadbamy o to ,żeby Klient Cię zauważył, zrób sobie przysługę i wpisz się teraz .To może być jedna z najskuteczniejszych promocji za 169 zł plus VAT za cały rok.
Kliknij tutaj
http://www.infookno.pl/dodaj_firme.html